Jaki będzie Nowy Rok 2012?
Na razie to słyszę same złe prognozy: wszystko zdrożeje, w polityce kolejne afery, Polska wejdzie w konflikt z całą Europą, pogoda będzie beznadziejna. W jakiejś gazecie napisali nawet, że czeka nas wojna. Nie wiem skąd oni biorą te wszystkie przypuszczenia, prawdopodobnie piszą coś, co ewentualnie może zaciekawić przypadkowych czytających i zwrócić ich uwagę.
Tak na dobrą sprawę to Ameryki oni nie odkryli - ceny rosną jak grzyby po deszczu, paliwo kosztuje 5,69 za litr i nie przypominam sobie roku, w którym akurat coś staniało. To, co dzieje się w naszym rządzie, też już nikogo nie dziwi - ja osobiście mam już dosyć czytania o kolejnych aferach i kłótniach między przedstawicielami naszego wspaniałego państwa. Pewnie, jakby wszyscy żyli w zgodzie i harmonii, a wszystkie nasze przepisy były jasne i choć trochę miały związek z rzeczywistością, byłoby jeszcze nudniej. Ale wtedy musieliby pisać o czymś innym w brukowcach...
No i teraz piszą. Żeby choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości, wymyślają coraz to ciekawsze i zarazem bardziej absurdalne przepowiednie na nowy rok. Dopiero co w 2012 czekała nas klęska i jakieś tam przebiegunowanie Ziemi, jak to sobie Majowie dokładnie wyliczyli. Ostatnio znowu odkryli, że jednak nastąpi to dużo później. Podobne 'klęski żywiołowe' miały już być w 1999 i w 2006, i pewnie jeszcze wcześniej, ale nie pamiętam takich czasów. Tak samo rozbawił mnie artykuł, że w Polsce wybuchnie wojna. Teoretycznie wszystko jest możliwe, no może poza staranowaniem Warszawy przez stado tyranozaurów albo zalanie całej Polski przez fioletowy płyn wyciekający z planety B612. Ale na jakiej podstawie oni twierdzą, że w Polsce wybuchnie wojna, skoro nie popadliśmy w jakiś straszny konflikt na światową skalę właściwie z nikim? Pozostaje mi tylko pogratulować bujnej wyobraźni. Też sobie mogę napisać artykuł, że człowiek staje się powoli gatunkiem zagrożonym, a naszą planetę za około 50 lat opanują mrówki - może jakiś kretyn zamieści to na portalu informacyjnym i ktoś w to uwierzy.
A ja myślę, że nowy rok będzie ... taki sam jak poprzedni. Ceny wzrosną, w polityce będą same afery, pogoda się psuje, bo klimat się zmienia - ale dla mnie to nic nowego, zwykła codzienność. Na pewno nie jest to nic, co miałoby zadecydować o moim zdaniu na temat, czy rok będzie zły, czy dobry. Najpierw niech ten rok sobie spokojnie minie, a potem dopiero będzie można wygłaszać jakiekolwiek osądy. Na razie tylko z uśmiechem na twarzy czytam coraz to kolejne artykuły na temat wizji nowego roku.
Życzę wszystkim samych przyjemności w 2012 !
Na razie to słyszę same złe prognozy: wszystko zdrożeje, w polityce kolejne afery, Polska wejdzie w konflikt z całą Europą, pogoda będzie beznadziejna. W jakiejś gazecie napisali nawet, że czeka nas wojna. Nie wiem skąd oni biorą te wszystkie przypuszczenia, prawdopodobnie piszą coś, co ewentualnie może zaciekawić przypadkowych czytających i zwrócić ich uwagę.
Tak na dobrą sprawę to Ameryki oni nie odkryli - ceny rosną jak grzyby po deszczu, paliwo kosztuje 5,69 za litr i nie przypominam sobie roku, w którym akurat coś staniało. To, co dzieje się w naszym rządzie, też już nikogo nie dziwi - ja osobiście mam już dosyć czytania o kolejnych aferach i kłótniach między przedstawicielami naszego wspaniałego państwa. Pewnie, jakby wszyscy żyli w zgodzie i harmonii, a wszystkie nasze przepisy były jasne i choć trochę miały związek z rzeczywistością, byłoby jeszcze nudniej. Ale wtedy musieliby pisać o czymś innym w brukowcach...
No i teraz piszą. Żeby choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości, wymyślają coraz to ciekawsze i zarazem bardziej absurdalne przepowiednie na nowy rok. Dopiero co w 2012 czekała nas klęska i jakieś tam przebiegunowanie Ziemi, jak to sobie Majowie dokładnie wyliczyli. Ostatnio znowu odkryli, że jednak nastąpi to dużo później. Podobne 'klęski żywiołowe' miały już być w 1999 i w 2006, i pewnie jeszcze wcześniej, ale nie pamiętam takich czasów. Tak samo rozbawił mnie artykuł, że w Polsce wybuchnie wojna. Teoretycznie wszystko jest możliwe, no może poza staranowaniem Warszawy przez stado tyranozaurów albo zalanie całej Polski przez fioletowy płyn wyciekający z planety B612. Ale na jakiej podstawie oni twierdzą, że w Polsce wybuchnie wojna, skoro nie popadliśmy w jakiś straszny konflikt na światową skalę właściwie z nikim? Pozostaje mi tylko pogratulować bujnej wyobraźni. Też sobie mogę napisać artykuł, że człowiek staje się powoli gatunkiem zagrożonym, a naszą planetę za około 50 lat opanują mrówki - może jakiś kretyn zamieści to na portalu informacyjnym i ktoś w to uwierzy.
A ja myślę, że nowy rok będzie ... taki sam jak poprzedni. Ceny wzrosną, w polityce będą same afery, pogoda się psuje, bo klimat się zmienia - ale dla mnie to nic nowego, zwykła codzienność. Na pewno nie jest to nic, co miałoby zadecydować o moim zdaniu na temat, czy rok będzie zły, czy dobry. Najpierw niech ten rok sobie spokojnie minie, a potem dopiero będzie można wygłaszać jakiekolwiek osądy. Na razie tylko z uśmiechem na twarzy czytam coraz to kolejne artykuły na temat wizji nowego roku.
Życzę wszystkim samych przyjemności w 2012 !



Stwórz swój skin









